Andrzejki - przepowiednia
Pamiętam dokładnie, jak za czasów mojej szkoły, bywałem na różnych imprezach klasowych. Raz, w Andrzejki, zorganizowaliśmy sobie również zabawę, tylko że u mnie w domu i ten raz będę pamiętał do końca życia. W Andrzejkach prawdziwy klimat stwarzają te wszystkie wróżby, które mnie zawsze tylko śmieszyły, a i moi koledzy do tego rodzaju zabaw podchodzili zawsze sceptycznie, ale nasze panie urządziły sobie prawdziwy wieczór czarów. Było odwieczne lanie wosku przez klucz, zabawy w karteczki, serduszka z imionami chłopaków, które były przekłuwane szpilką, ale też i obieranie jabłek. Alinka, która bardzo mi się podobała i o której regularnie marzyłem, wyprodukowała najdłuższą obierzynę, ale gdy ją rzuciła za siebie i na podłodze pokazała się literka W, to wszyscy zgodnie krzyknęli Waldek. Mnie serce zabiło mocniej, a gdy zobaczyłem, że Alinka robi się czerwona jak burak, ucieszyłem się, ale też i zdekonspirowałem się, bo kolorków nabrałem również. Te
Andrzejki dla mnie i dla niej były prorocze. Teraz zawsze w koszyku w naszej kuchni są najpiękniejsze z możliwych jabłka.