Puck - Opowieści z ślicznego Pucka
Sporty morskie to moja ogromna miłość. Najlepiej bawię się kiedy stoję na desce z żaglem. Zwłaszcza wtedy, gdy do użytku mam dzikie wody Pucyfiku. Od lat latem obieram azymut na Puck by tam cieszyć się ze wspaniałości Bałtyku zamkniętego w zatokę. Kiedyś był tu jedyny w Polsce port wojenny. Dziś jest najpotężniejszy klub żeglarski, gdzie młodzi i dorośli mogą bawić się w wilki morskie. Nie ważne czy na żaglówce, czy na desce z żaglem a może z latawcem. Ten latający surfing to dopiero ekstra frajda. Można sobie i pływać i latać na przemian. Aż trudno pomyśleć, że to nieduże miasto, jakim dziś jest
Puck było siedemdziesiąt lat temu największym polskim portem wojennym. Obecnie pozostał z tych czasów wyłącznie niewielki port rybacki i świadectwa dawnych zdarzeń. Napotkano tu przecież ślady osadnictwa sprzed trzech wieków. Również w tym miejscu zaraz na progu bytu odrodzonego państwa polskiego, odbyły się zaślubiny Polski z Bałtykiem. Na znak tego wydarzenia stoi w porcie betonowy słup zaślubin. Długo nie rozumiałem co to znaczy prawdziwe surfowanie. To słowo nieodmiennie kojarzyło mi się tylko z komputerem. Kiedy więc natknąłem się tam
Puck noclegi i wyczytałem, że to rewelacyjne miejsce do nauki surfingu postanowiłem tam dotrzeć. Tak jest - znaleźć tam szkołę Surfingu to żadna trudność. Okazuje się, że i nauczyć się tego sportu jest raczej niezmiernie łatwo. A może to jedynie Puck sprawia, że prawie wszystko tu idzie bez trudu? Zdecydowanie ja bez trudu w parę dni opanowałem tę sztukę.